RSS
czwartek, 10 lutego 2011
"Parę słów od mojej przyjaciółki"

Pamiętaj, że żadna chwila się już nie powtórzy. Żadna sytuacja, żaden dzień. Ciesz się tą chwilą Twojego życia, niech ona zawsze w Twoim sercu jest. W złych chwilach wróć do niej, ona pomoże przywrócić uśmiech na Twej twarzy, ona pomoże przetrwać i pokonać problemy. Ta chwila to miłość, która was połączyła. Ona będzie wiecznie trwać - bo to wielka miłość. Uwierz w to całym sercem, bo wiera czyni cuda. Ufajcie sobie, bo ufność, zaufanie pomaga pomaga przezwyciężyć kryzysy - ZWYCIĘŻYCIE !

 

Żyj z wiarą i nadzieją na lepsze jutro, a na pewno takie będzie !

 

Chcę Ci powiedzieć kilka szczerych i płynących prosto z serca słów, zdań.

zacznę tak prosto i zwyczajnie.

Cieszę się, że obie zdecydowałyśmy się dobrych parę dni temu :) spotkać się. Nasze pierwsze spotkanie - mimo stresu i zdenerwowania buzie nam się nie zamykały, rozmawiałyśmy o wszystkim i o wszystkich, o tych dobrych i o tych złych. Tak na prawdę to tym "złym" chyba trzeba podziękować, bo to właśnie przez nich się spotkałyśmy. strasznie się cieszę, że w moim życiu pojawiła się taka właśnie osoba jak Ty, że to Ty się w nim pojaiłaś. Uśmiechnięta, pełna miłości i radości życia - mimo że czasami życie przytłacza i przygniata. Nasza znajomość szybko zaczęła się rozwijać i kwitnąć, chodź są ludzie, którym to przeszkadza, którzy chcieli by aby "nas" nie było. Było między nami kilka sytuacji nerwowych i stresujących, ale jak to czasami bywa - inne zdanie na dany temat, inny punkt widzenia. Ale już jest wszystko dobrze dobrze. Dzisiaj, w tym pięknym dniu jestem przy Tobie i trzymam Cię za ręk. Chcę abyś Ty była i nie odeszła. Nie chcę Cię stracić w żaden sposób, bo jesteś moim Promykiem, który rozświetla mi życie. To dzięki Tobie miesiące mojego życia bły inne niż poprzednio. Nasze rozmowy podbudowały moją upadającą psychikę. Nie jest jeszcze tak jak przed kilkoma miesiącami, ale to chyba dlatego, że się starzeję :)

Chciałam kupić, zrtobić Ci jakiś prezent. Przecież otwierasz pierwszy rozdział Twojej nowej książki, ale nic odpowiedniego niestety nie wymyśliłam. Nic nie nadawało się dla Ciebie w ten piękny dzień. Wszystko było banalne, a ja uważam, że powinno to być coś wyjątkowego. Mało odpowiedni jest chyba nawet ten list - lecz z drugiej strony chciałam, abyś to przeczytała. Chciałam również powiedzieć, że BARDZO CIĘ KOCHAM !! Nie wiem co jeszcze napisać... zabrakło mi słów...

25.02.2008r.

 

 

Parę słów ode mnie:

Ten list czytam tak często, że kartki się już rozlatują, do tej pory gdy go czytam pojawiają sięłzy szczęścia. Najbardziej odpowiednim prezentem była i jest  Twoja przyjaźń. Zawsze będę...  Dziekuję...  i też Cię Kocham :*

16:13, kochanazlosnica
Link Dodaj komentarz »
"Panasonic II"

Lepię, wtykam, dalej lepię, wtykam...

Stoję... oj tej pracy się nie boję...

Plazma za plazmą jedzie po szynach,

wózek pcha wózek...

Śróbki lecą jak opętane,

I w kółko takie nagranie,

Jeden za drugim, drugi i trzeci,

I szybciej, szybciej, coraz szybciej...

Twarz znużona... Oczy jak półksiężyce...

Zaczyna Cię to dręczyć...

Czas stoi w miejscu...

Sekunda jak minuta,

Minuta jak godzina...

Byle do przerwy... Byle do końca...

I wybija godzina ubłagana...

Jest, Hura !!! Czas do domu,

By się wyspać...

Bo zaraz znowu do pracy..


15:43, kochanazlosnica
Link Dodaj komentarz »
"Panasonic"

Władam kablami jak magik...

Ten tu... Tamten tam...

OOO...Pokazało się kółeczko...

Kabel do dziórki raz...

Kabel do dziórki dwa...

Teraz w szkiełku są paseczki...

Władam kablami... Władam obrazem...

Władam każdym waszym pudłem.

Moc w kablach... Siła w nich...

PŁynie z mocą 300 vat...

Płyną setkami, tysiącami.

Więc podłanczam !

Pudła w siłę nabierają...

Swieci się... jest... ok... następne.

15:33, kochanazlosnica
Link Dodaj komentarz »
"Jak Julia"

Tęsknić, pragnieć, szlochać...

Chcę po prostu kochać...

Tęsknić, pragnieć, umrzeć,

chcę po prostu móc mieć,

Twoje serce, Twoją duszę,

Ja po prostu mieć ją muszę.

Moje serce roztargnione,

Twej miłości jest spragnione.

Jak Julia chce mieć jej stan,

By wiedzieć i czuć, że w nim trwam.

Ty jak Romeo czuć to też musisz,

By mnie zaskakiwać,

nie nudzić i kusić.

W tedy będę spełniona...

Tylko i na zawsze cała Twoja.

15:24, kochanazlosnica
Link Komentarze (1) »
"Serduszka nie ruszaj"

Serduszka nie ruszaj...

Ono całą mnie napędza.

Uczuć nie ruszaj...

Bo oddają wszystko,

co serce im szepcze.

Myśli nie ruszaj...

one nie raz schować się pragną,

Lecz gdy będzie trzeba,

To się ujawnią.

Porusz mnie tak,

By nie ranić,

Lecz czymś pięknym mnie obdarzyć.

Porusz mnie całą... Tak...

Bym potrafiła marzyć...

O mnie... O Tobie...

Bym nie przestawała śnić...

W tedy Ci pozwolę swoją miłość pić.

15:16, kochanazlosnica
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 czerwca 2010
Małgorzata Urbanowicz

Ok godz. 13 na ul. Marszewskiej w Gdyni zderzyła się Skoda Octavia z samochodem ciężarowym. Na miejscu zginęły trzy osoby.

Pięć osób zostało zakleszczonych w zniszczonym pojeździe.

- Trzy z nich nie żyją, w sród nich była Gosia. Czwarta osoba zginęła w szpitalu

Jeden z rannych został przewieziony śmigłowcem do szpitala, druga ranna osoba odjechała do szpitala karetką.

Młoda, piękna, mądra... skradła nie jedno serce... wyciągała też do innych ręce.. w potrzebie i gdy inni byli w nędze... Uśmiechnięta całe życie, szalona, lekko roztargniona i pozytywnie nastawiona do tego naszego ponurego świata.Jej osobowość zostawiała ślad po sobie, za każdym razem, gdy poznawała nową osobę. Teraz będzie nam jej brak, lecz w sercach pozostanie jej blask. Tragiczna śmierć nie dla niej przypisana...

Przeszłość dokonana, przyszłość nieznana, pamiątki pozostają po kimś, kto już nie wróci. Ostatnie pożegnanie przepełnione smutkiem, kiedy już się kogoś nie zobaczy, na zawsze iskierkę radości się traci. Budząc się pewnego letniego poranka, chce się chwycić za tel, ale niema takiego numeru, żeby przyszłość odwrócić. Wspomnienie- to ostatnie co pozostaje, kiedy kogoś zabraknie.

Zgasło światło

nastała ciemność lecz nie nocy

słowa zastygły w ciszy

wypaliła się świeca

zegar zatrzymał swój bieg

czas dobiegł kresu przeznaczenia

 

pozostała już tylko

ostatnia droga,

pożegnanie najbliższych

ból i łzy,

orszak żałobny w smutku

podąża na miejsce spoczynku,

byłaś pośród nas

od dzisiaj pozostaniesz

w naszych sercach

pamięci i wspomnieniach

 

wiatr kołysze koronami drzew

wokoło cisza zapomnienia

smutne twarze

odgłos spadającej ziemi

aż dzwoni w uszach

i cisza płynąca z trąbki

 

Ty pozostajesz tutaj

my wracamy do szarej codzienności

nie pora dla nas jeszcze

 

zatrzymujemy obraz

i pamięć po tobie...

GONIA + 23.06.2010 r.

Gonia,Goniowata.. M.Urbanowicz + 23.o6.2010r.

NOGA Z GAZU !!! ŚPIESZMY SIĘ KOCHAĆ LUDZI, TAK SZYBKO ODCHODZĄ !!!

środa, 21 kwietnia 2010

na końcu świata siedzę, w odchłań zapatrzona, patrzę się w nicość która została po Tobie. Serce moje żalem jest okryte, żalem po tym jak to się skończyło.

14:07, kochanazlosnica
Link Komentarze (1) »
"Zagubieni"

Moje myśli odbijają się od Ciebie bez odzewu… Milczysz, bo inaczej nie potrafisz. Spadamy w otchłań czarnych myśli, czarnej dziury, w której wir nas pochłania. Lecąc coraz niżej, staram się złapać Twoją dłoń i z cały sił podążać do promieni słońca, które przebijają się w tej nicości, lecz Twój wyraz twarzy jest już nie wyraźny, mówi, że brak Ci sił, że chcesz odejść. Na około latają czarne charaktery, złe demony. Kuszą nas, by wszystko zepsuć, rozwalić to, co tak długo kleiłyśmy kawałek po kawałku, aż zbudowałyśmy. Brak tylko jednego kawałka, więc czy teraz chcesz się poddać? Nie słuchaj ich!! Proszę, błagam!! I pragnę by mój głos dotarł do Ciebie, do Twojego serca. One ciągną Cię w dół… Uciekasz ode mnie…, Lecz czy wiesz, że już nie chce być bez Ciebie? Więc zanurzę się i wyciągnę Cię. Złap mnie za rękę, szybko, póki mamy jeszcze szansę. A teraz spójrz tam wysoko, tam gdzie świecą te promienie, gdzie, Cie blask oślepia. Czujesz to ciepło, a widzisz? Co widzisz? To Anioł…Anioł Stróż… On zaprowadzi nas na drogę, którą zagubiliśmy.

00:01, kochanazlosnica
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 kwietnia 2010

12:57, kochanazlosnica
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 kwietnia 2010
"15 dni wyciętych z mojego życia- list do przyjaciela"

Książkę dedykuję tym, co we mnie wierzyli... Dziękuję wam...

 

15 Dni wyciętych z mojego życia - list do przyjaciela

Karolina Storma    luty/marzec 2009r.

 

27 Lutego życie mi się zatrzymało na 15 dni.

O godzinie 21 zadzwonił dzwonek do drzwi, otworzyłam, a wraz z otwarciem znalazło się w moim domu trzech funkcjonariuszy policji, w tym jedna pani, miała na imię Justyna. Mój ojciec nie chciał mnie wypuścić, dzwonił na policje, że ci policjanci nie mają nakazu. Jeden z policjantów szarpnął mojego ojca, który jest po operacji i ledwo, co stoi na nogach. Ale niestety wyciągnęli mnie i wsadzili do auta. Pozwolili mi zapalić jeszcze papierosa zanim ruszyliśmy, więc zapaliłam by się trochę uspokoić. Gdy tak siedziałam w aucie, szła Marta, moja sąsiadka, podeszła do mnie przerażona, pytała się, co się dzieje, a ja jej tylko powiedziałam, że mnie zamykają. Dałam jej pieniądze, które miałam odłożone na badania i powiedziałam by oddała mojemu bratu lub mamie. No i pojechałam na komisariat Oksywie.

Tam mnie przesłuchali i zrobili rewizje osobistą. Gdy podpisaliśmy wszystkie papiery zdążyła przyjechać jeszcze mama i kupić mi coś do picia... Chciała zapłacić im, ale niestety od tej kary nie było zamiennika. No i pojechałam do Gdańska na ul. Kurkową.

Nawet nie wiesz, co ja tu przeżywam. Będziesz to czytać, to mam nadzieję, że żadna łza Ci nie poleci przez to co napisałam.

 

Dziś już 28 luty

Wczoraj mnie tu przywieźli. Musiałam przejść przez kilka bramek, badała mnie lekarka, potem ktoś sprawdził wszystkie moje rzeczy, które miałam przy sobie, część zabrał, a część mi oddał (mam jedno jedyne zdjęcie, które podnosi mnie na duchu). Potem wzięła mnie do przeglądu tak zwana piguła, kazała wszystko ściągnąć i ukucnąć,żeby zobaczyć czy coś przypadkiem mi nie wyleci, np. narkotyki. Zostawiła mi skarpetki, majtki i stanik. Ubrałam się w zielone spodnie, koszule i czarne wojskowe buty- wyglądałam jak robotnik.

Dostałam dwa koce, mała poduszkę i prześcieradło. Do tego takie rzeczy jak: papier toaletowy (jedna rolka jest przydzielana na miesiąc), mydło, i plastikowe: kubek, łyżkę, widelec, nóż, talerz i miskę. Przed wejściem do celi sprawdzili mi włosy i kazali się wykąpać w zimnej wodzie.

Przeszła po różnych korytarzach, które wyglądały strasznie ponuro, brudno, to wyglądało tak jakby to wszystko było opuszczone, takie niezadbane i miało kilka set lat- jak wielkie i stare lochy.

W końcu funkcjonariusz, czyli klawisz, stanął przy celi nr „5”, a ja za nim. Otworzył, ale cela była w tak strasznym stanie, śmierdziało z kibla, a materace na łóżku były rozwalone, że chyba zrobiło mu się głupio, więc postanowił sprawdzić cele obok. No i już w niej siedzę, cela nr „6”, która znajduje się w piwnicy, jeszcze przez 14 dni będzie moja, będzie moim domem.

Było jakoś, po 23 gdy weszłam do celi, ciemno, nic nie widziałam, a klawisz zamknął drzwi.

Ja usiadłam i płakałam, nic nie widziałam, starałam się zebrać do kupy. Gdy już poczułam się trochę lepiej, przypomniało mi się, że zostawili mi breloczki od moich kluczy, a jednym z nich była malutka latarka. Więc wysypałam wszystko z torebki i po omacku starałam się ją znaleźć. Gdy ją znalazłam wsypałam wszystko z powrotem do torebki i odłożyłam, nawet nie miałam ochoty, by coś w niej układać. Za pomocą latarki zrobiłam łóżko, płakałam i robiłam to cholerne łóżko, i nic mi nie wychodziło. Gdy już je zrobiłam, to przez jakiś czas siedziałam tak bez ruchu i płakałam, łzy mi leciały jedna za drugą, w końcu się położyłam, ale przez długi czas nie mogłam przestać płakać. Zasnęłam, ale czuwałam, słyszałam każde kichnięcie, kaszlnięcie i spuszczenie wody w kiblu. Na około mnie słyszałam głosy ludzi, przestępców, samych facetów. Zrobili pobudkę o 6 rano muzyką metalową, zapalając równocześnie światła,myślałam, że oślepnę, potem leciała jedna piosenka Eminema i nastała cisza. Usłyszałam, że w moim skrzydle otwierają i zamykają po kolei drzwi. To był apel. Trzeba było stanąć przed drzwiami na baczność, sprawdził, że żyje i zamknął z powrotem klapę.

W końcu widzę jak wygląda moja cela, nie mówiąc o tym, że czułam, że nie jest piękna, w ogóle ładna, czułam, że okna są nieszczelne, bo wiało, w nocy było strasznie zimno, musiały być stare, no i później patrzałam i się nie myliłam. Tak zmarzłam, że jak klawisz się pytał czy chce iść na spacer, to odmówiłam, no i też z tego powodu, że bałam się tego co mnie spotka, gdy wyjdę na spacerniak.

Może opowiem jak moja cela wygląda.

Jest tu łóżko jednoosobowe, nieskładane, metalowe. Na nim są trzy małe materace, tworzące jeden duży, są brzydkie i brudne. Naprzeciwko łóżka mam przytwierdzone do ściany stół i krzesło, oczywiście z metalu. Nad stołem jest coś, co wygląda jak mała szafka, następnie jest zlew, ble...Ohydny i leci tylko zimna woda, a wręcz lodowata, nad zlewem mam lustro, więc mogę pogadać z moim odbiciem. No i w rogu przy drzwiach stoi kibel, z którego strasznie śmierdzi, a nad nim coś, co wygląda identycznie jak stół, tylko, że w tym przypadku spełnia to rolę półki. Położyłam tam papier toaletowy i dwa ręczniki, które też dostałam. No i jest wieszak z drewna, ale zastanawia mnie, po co on tu. Drzwi są grube, ciężkie, brązowe całe z metalu, mają tylko oczko (kukiel), przez które patrzą klawisze.

22:02, kochanazlosnica
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4